Trwa ładowanie proszę czekać ...

Czy terapia małżeńska ma sens?

22 marca 2017

Wiele osób ma wątpliwości dotyczące rozpoczęcia terapii dla par, jej skuteczności. Nie ma w tym nic dziwnego, ponieważ jest to stosunkowo nowa metoda w naszym kraju, w dodatku powstało już na jej temat wiele mitów.

Większość par decyduje się na terapię w momencie, kiedy związek jest już na granicy rozpadu. Ma to swoje wady, jak i zalety. Plusem jest fakt, iż ludzie czują, że osiągnęli punkt krytyczny i gorzej już być nie może, a dzięki temu są zmotywowani do wprowadzenia zmian w swoim życiu. Minusy biorą się z tego, że para wielokrotnie próbowała już ratować swój związek i podczas tych nieudanych podejść wytworzyła się ogromna ilość negatywnych emocji, a wraz z nimi pojawiły się pretensje, żal i rany, które bardzo utrudniają zmianę swojego zachowania. Jednym słowem – zawsze warto próbować samodzielnie naprawić związek, ale nie należy odwlekać decyzji o podjęciu terapii zbyt długo.

Para musi chcieć terapii, by móc sobie pomóc.
Często bywa tak, że jeden z partnerów jest sceptycznie nastawiony do możliwości rozwiązania problemu w drodze terapii, twierdząc, że albo para pomoże sobie sama, albo nie pomoże jej nikt. Jest to bardzo trafna uwaga – nikt nie zrobi nic za ciebie. Zdarza się jednak, że utkniesz w martwym punkcie i sam nie możesz nic zrobić, albo nie jesteś pewien, czy robisz to dobrze. Nawet jeśli pójdziesz do terapeuty, który poprowadzi cię przez proces rozwiązywania problemu, to i tak całą pracę musisz wykonać sam. Terapeuta widzi z dystansu popełniane przez parę błędy i pomaga partnerom je zlokalizować.

Wewnętrzna motywacja.
Ważną sprawą jest wewnętrzna motywacja – jeśli jedna osoba jej nie ma, efektów nie będzie. Wyrazem dobrej woli jest oczywiście sam fakt przystąpienia do terapii – na pierwszym spotkaniu terapeuta spróbuje wykrzesać z was jak najwięcej zapału do pracy nad sobą.

Jak poznać, że nadszedł moment, w którym należy zgłosić się do specjalisty? Wskazówką jest każda sytuacja, z którą nie potraficie się zmierzyć. Jeśli jednak nie jest to jednostkowe wydarzenie (np. zdrada), ale problemy narastają stopniowo, warto odwołać się do symptomu „błędnego koła”. Jeśli po wielu próbach dojścia do porozumienia (często w jednej kwestii) nie ma poprawy i brak zmian wywołuje negatywne emocje, czas poszukać pomocy u terapeuty. Zwlekanie osłabia wiarę w możliwość przezwyciężenia problemu, a czemu by nie spróbować?